» Doświadczenie przepisem na sukces Tottenhamu
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Korespondent ESPN, Dan Kilpatrick, w swoim najnowszym felietonie pisze o tym, że tego lata „Koguty” staną przed nie lada wyzwaniem, ponieważ będą musiały podnieść jakość swojego zespołu pomimo tego, że nie są w stanie konkurować ze swoimi rywalami na rynku transferowym.
Tottenham swój rachunek płac dla zawodników ma w połowie tak wysoki, jak każdy z pozostałych klubów z top 6. Menedżer klubu przyznał, że nawet nie będzie próbował konkurować z takimi tuzami jak Manchester City, Man United czy Chelsea w walce o klasowych zawodników.
- Celem klubu powinno być znalezienie nowego Dele Allego - przekazał w ostatnim tygodniu Danny Rose. Oznacza to, że klub z Londynu najpewniej będzie musiał znowu postawić na młodzież.
Na jednego Alliego przypada zawsze jeden Georges-Kevin Nkoudou i nawet jeśli Spurs uda się stworzyć kolejną młodą gwiazdę tego pokroju, to będzie o wiele ciężej zrobić z niej mistrza. Nie ma kogoś takiego jak „urodzony zwycięzca” i najtrudniejszą częścią pracy Pochettino będzie wgrać w umysły swoich zawodników mentalność elit. Menedżer „Kogutów” przyznał w lutym, że Chelsea ma wielu zawodników, którzy wiedzą co to znaczy wygrywać, natomiast on w swoich piłkarzach tę wiedzę sam musi wszczepić.
Nawet po tym, jak zawodnicy Spurs wygrali dziewięć meczów z rzędu w lidze, Hugo Lloris, kapitan drużyny i jeden z bardziej doświadczonych, zakwestionował mentalność swoich kolegów po istotnej w walce o mistrzostwo przegranej z West Hamem. - Mentalność robi różnicę. Musisz sprostać wyzwaniom na boisku i uzyskać wynik, którego potrzebujesz. My nie byliśmy w stanie wznieść się na wyższy poziom – powiedział.
Pochettino jest oddany sprawie budowania „mentalności zwycięzców” w swojej drużynie, jednak nie skorzystał ze skrótu, którym było sprowadzenie doświadczonych piłkarzy. Klub nie ustawia górnej poprzeczki w stosunku do wieku przychodzących piłkarzy, ale Daniel Levy woli płacić jedynie za umiejętności zawodnika, a nie za jego wartość marketingową. Na dodatek, młodym zawodnikom łatwiej jest się zaadaptować i sprostać wysokiemu tempu Pochettino. Nie jest przypadkiem, że z piętnastu transferów argentyńskiego menedżera, tylko trzech zawodników ma powyżej 25 lat, z czego dwóch - Fazio i Sissoko - w klubie sobie nie poradzili. Jedynym, któremu udało się z tej trójki zaadaptować, jest Toby Alderweireld.
Jeżeli Tottenham w najbliższym czasie sprowadziłby jednego albo dwóch zawodników z tytułami na koncie, mogliby oni podzielić się wiedzą jak osiągnąć sukces. W drużynie „Kogutów” jest to teraz potrzebne, ponieważ w składzie nie ma ani jednego zawodnika, który chociaż raz wygrałby Premier League, Ligę Mistrzów, czy inne międzynarodowe trofeum.
- Do zadań doświadczonych piłkarzy nie należy tylko i wyłącznie granie w piłkę, ale i bycie dla młodzieży przewodnikami po świecie futbolu – Powiedział Frank Arnesen, były dyrektor sportowy Tottenhamu po tym, jak w 2004 roku zakontraktował 34-letniego Noureddine Naybeta, zdobywcę tytułu mistrza La Ligi. Podobne zdanie miał Martin Jol, po tym jak rok później sprowadził do klubu Edgara Daviesa, tłumacząc się chęcią wprowadzenia mentalności zwycięzców.
Czy to samo podejście zadziała w dzisiejszych czasach? Ledley King, dawny kapitan Tottenhamu, który grał zarówno z Naybetem jak i Daviesem uważa, że dzisiejszy futbol należy do młodych, a starsi zawodnicy z Premier League albo odeszli, albo siedzą na ławce. - Najważniejsza jest odpowiednia jakość. Zawodnik, który ma powyżej 30 lat i miałby coś wnieść do nowej drużyny, musi ją mieć. Jest ona niezbędna bez względu na wiek zawodnika. Klub szuka również młodych i utalentowanych graczy, którzy zostaną w nim na lata i będą pchali go do przodu – skwitował King.
Oczywistym jest, że Naybet jak i żaden z wielu przykładów weteranów, których zadaniem było motywowanie, nie wytrzymałby nawet pięciu minut w taktyce Pochettino, która opiera się na wysoko postawionej defensywie. Dave Mackay w Derby, Gordon Strachan w Leeds, czy Gary McAllister w Liverpoolu należeli do zupełnie innej ery.
Kolejnym problemem są zarobki takich zawodników. Spurs nie byliby w stanie zakontraktować Daniego Alvesa czy Zlatana Ibrahimovica bez rozbijania banku. Jakkolwiek, doświadczenie jest ważne i nie wydaje się być przypadkiem fakt, że każdy klub z Anglii, który wygrał w tym sezonie jakiekolwiek trofeum miał seniora w swojej kadrze: Ibrahimovic w United, Terry w Chelsea, czy Per Mertesacker w Arsenalu. Nawet, jeżeli ich wkład w wyniki był ograniczony.
W przeciwieństwie do swoich przeciwników Pochettino uważa, że wielomilionowe transfery są kupowaniem sobie sukcesu i uważa to za zbyt łatwą drogę, jednak musi zdać sprawę z tego, że doświadczeni gracze mogą być kluczem do sukcesu Tottenhamu.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
@lucek8584
http://www.tottenhamhotspur.com/new-stadium/faqs/
"The first row of seats will be less than 8 metres from the touchline all the way around the ground – even closer for our singe-tier ‘home end’ which will be under 6 metres – compared with over 12 metres at the City of Manchester Stadium, over 13 metres at the Emirates Stadium and 18 metres at Wembley National Stadium."
Angielski na poziomie żadnym, więc chyba tłumaczyć nie trzeba. Dla zobrazowania grafika, porównująca odległość pierwszego rzędu krzesełek na nowym stadionie do Etihad, Emirates i Wembley (a także do Avaya Stadium, skrajnego pod względem bliskości stadionu San Jose Earthquakes):
http://uploads.tapatalk-cdn.com/20160906/3018de12627e486c218616db7ac1a935.jpg
Dla porównania z nowym stadionem także:
1) Emirates: http://www.spurscommunity.co.uk/index.php?attachments/7zl7mqv-jpg.27733/
2) Wembley: http://i.imgur.com/0NmfRd9.jpg
3) Stadion Olimpijski: http://i.imgur.com/lBVlmn6.jpg
@Black
Tak, mylisz sie. Nowy stadion Tottenhamu będzie miał trybuny bardzo blisko murawy, jak na stadion w nowoczesnym stylu. Oczywiście, nie będą tak blisko jak na WHL, ale dużo bliżej niż na Emirates (mowa o trybunach bocznych). O olimpijskim nie wspominam, bo to będzie przepaść.
Może sie myle ale z tego co słyszalem nowy stadion ma byc dosc podobny do tego West Hamu pod wzgledem odleglosci do kibiców to samo chyba z wymiarami boiska choc w tym sie nie orietuje nie chce sklamac. Tak że skąd pewnosc że tylko na Wembley sezon będzie nie łatwy ? Myślicie że team poczuje sie komfortowo na terenie dawnego White Hart Lane ? A co do nazwy to przypomniało mi sie co zaczeli odwalac dla mnie z nazwą najpiekniejszego stadionu w angli St James Park. Te choc by Nike Stadium jakos ujdzie.
No zgadzam się, że nowego stadionu też się będą musieli nauczyć, nie wiem jakie będą dwa najbliższe sezony, ale uważam, że trzeba się liczyć z pewnymi problemami i stratami punktów zwłaszcza na początku.
A nowy stadion będzie miał inną nazwę, aż strach jakiegoś dr.Pepper Arena, albo inne ustrojstwo ![]()
Gdyby nie Chelsea co miała co by nie napisać genialny sezon w premier league to był by majster jak nic 86 punktów w ostatnich latach dawało mistrza i bariera 90 punktów raczej nie była przekraczana. Już z tym Wembley nie będe sie spierać ale będą mieli forme rozegrają sie to i to nie powinno im przeszkadzać. Zobacz sezon na nowym White Hart Lane też będzie ****owy bo nowy stadion tak że będą musieli stracić sporo meczy na rozegranie na wasze rozumowanie
Ja nie demonizuję, nie mówię, że teraz to już środek tabeli i żadnego punktu nie będzie, będą punkty, ale liczę się z tym, że będzie ich mniej niż na WHL. Odlicz sobie punkty zdobyte na naszym stadionie na czołówce od naszej zdobyczy i kręcilibyśmy się na granicy LM.
W takim razie zamiast do Stanów powinni zapraszać na Wembley na sparingi choć wiem że taki wyjazd do USA to teraz już coś pewnego patrząc na przed sezony w ostatnich latach ale jednak powinni coś pograć na tym stadionie ale jak za wszystkim stoi pieniadz to faktycznie ten sezon będzie zły i nie ma co zwracać uwage na transfery bo i tak Wembley ma swoje prawa i wyniku tam nie ugramy to w sumie teraz nie dziwi mnie że gadali o poprawie gry na wyjazdach skoro u siebie nie mogą liczyć na robienie wyniku. Ja tam myśle że z czołowymi zespołami możemy przegrywać u siebie skoro taki stadion ale takie zespoły jak Everton Southampton czy Leicester gdzie by nie grali trzeba ogrywać. Zobaczcie z Zenitem jakoś potrafili zagrać na Wembley a z Gentem to pech i wiadomo co Alli zrobił. Chelsea w fa cup to też jakieś nieporozumienie bo z gry grali lepiej a wynik tego nie pokazał.
Profesjonaliści zachowują się jak pizdy? No spoko, ci nnaderowy powiedział że są inne wymiary boiska, bo na Wembley są większe niż na WHL. Przy większym boisku inaczej trzeba się zachowywać niż na mniejszym WHL. Sam Rudzki to mówił w English Breakfast.
Z tego co piszesz, to w Anglii powinien być jeden stadion i tylko by się drużyny zmieniały po dwie, a rewanżu by się nie grało, bo po co. Umniejszasz plusy bycia gospodarzem, dla Ciebie to pierdoły, ale to gdzieś siedzi w głowie piłkarzy, że to nie to, nawet w podświadomości. Tak jak Ci Komornik napisał, jakoś forma pomiędzy meczami na Wembley była, tylko tam nie, a teraz sam strzeliłeś w stopę z West Hamem - gówniany sezon mieli i tak akurat opatrzność chciała, że wtedy jak się przeprowadzili.
Ja bym się chciał mylić, ale prawda jest taka że na Wembley w dupę z Monaco w dupę z Bayerem, w dupę z Chelsea w pucharze, a na WHL cały sezon bez porażki. Naprawdę nie widzisz związku?
Ja ci tylko napisałem kto będzie zapamiętany. Wiesz, ja już pewien kawałek czasu jestem z tym klubem i on przez ten czas żadnego trofeum nie wygrał. Ale świetnie by było zobaczyć chłopaków jak podnoszą chociaż puchar jebanej Myszki Miki jak to burżuje mówią. Nie mówię o żadnym pucharze mistrza kraju.
Jak nie chcesz wierzyć w to że nie radzimy sobie na Wembley to nie. Ale wystarczy zobaczyć jak Tottenham tam gra i to nie tylko sezon 16/17. Nie potrafi Tottenham tam grać. Na przestrzeni lat nie potrafi. A jak będzie miał 18 meczów w PL i każdy mecz w pucharach domowy tam grać to wiadomo że poprawi swoje statystyki. Ale to nie będzie twierdza WHL na której żaden mecz nie przegraliśmy.
To to jest jakiś fenomen z tym Wembley że profesjonaliści zachowują sie jak pizdy przez takie pierdoły jak odległość do kibiców bo przez takie sprawy na pewno nie powinno grać sie słabiej. Stadion to stadion coś martwego boisko nie żyje po nim sie biega. Dla mnie jest to nadal jakiś przypadek bo to jest dobra drużyna za dobra by stadion im wadził. West Ham to inna sprawa oni mieli gówniany sezon a trener miał pretekst że przeprowadzka. Piszecie że w tym klubie nie liczy sie wynik sportowy a zarobek wiec czemu sie tak unosicie że nic nie wygrywacie ?
Ja nie mówię, że to klątwa, ale na pewno też nie nasz stadion. Inne wymiary płyty, odległość od trybun, nasi też się muszą tego nauczyć, żeby móc to wykorzystywać jako swój atut. No nie powiesz mi, że to bez znaczenia WHL czy Wembley. Statystyki na pewno będą lepsze, ciężko by było, żeby były gorsze, ale to nie jest nie był i nie będzie nasz stadion.
Tam można mówić że City wydaje w ****, ale mają puchary na swoim koncie. Za kilkanaście, kilkadziesiąt lat kto będzie zapisany w historii? City z pucharami, czy drugi/trzeci Tottenham z największą liczbą pucharów pt. "wywarta presja na liderze". Tottenhamu się nie będzie pamiętać. I te osiągnięcia drugie trzecie miejsce tak naprawdę tylko na nas robi wrażenie. Bo my na codzień z tym klubem jesteśmy i wiemy jaki jest Łysy i jaki to jest burdel. Kto nie wie to tego nie doceni.
I ludzie zapominają właśnie mówiąc o tych wzmocnieniach. Jakie kuźwa wzmocnienia, jak tu każdy mecz na wyjeździe będzie grany, a na Wembley nawet nasz najsilniejszy skład nie potrafi grać. Wzmocnienia w tym przypadku niczego nie rozwiązują.
Szkoda mi tych ludzi któzy złapali się lub złapią się na ten klub. Bo o ile ja jestem świadomy jak sytuacja w klubie wygląda i większość tutaj ludzi tak samo, ale są osoby które myślą że ten klub stać na takie wirtualne transfery jak City i Chelsea.
Co do tego Wembley to bez urazy bo nie pojawiłem sie tutaj nikogo obrazić ale pierdolicie. Dla mnie jest to nie jakaś klątwa tego stadionu tylko po prostu tak sie im trafiło że nie mieli optymalnej formy badz słabo grali w dni gdzie przypadl im mecz na tym stadionie. Stadion nie gra a zawodnicy zobaczycie w nastepnym sezonie że będą lepsze statystyki na tym obiekcie. A co do City to racja wydaje mi sie że będzie tak samo bo Guardiola szaleje sypie nazwiskami że na zazdrość sie zbiera ale na tym sie skończy.
Guardiola wymieni 10 ludzi, nie zdąży ich zgrać, zagra poniżej oczekiwań, Szejk się w*****, pogoni go, przyjdzie ktoś inny, znowu pozmienia itd itd. Może się mylę, może odpalą, ale jest to możliwe? No jest.
z 4 czy 5 pozycją trzeba się liczyć choćby dlatego, że gramy wszystko na wyjeździe w przyszłym sezonie, a i Chelsea i City mają więcej do zaoferowania piłkarzom, żeby do nich przyszli. My mamy swoją politykę, oni swoją, każda skrojona na miarę możliwości danego klubu, to jest fakt.
Jak tu z Drakiurem pisaliśmy parę dni temu jednemu typowi który wmawiał że tu trzeba inwestować. A tu się nic nie stanie absolutnie jak skończymy na 5-6 miejscu. W tym klubie jest tak że 5 miejsce to czego się oczekuje od menedżera. Po zajęciu przez niego takiego miejsca nikt go nie wyjebie. A co zrobisz ponad 5 miejsce do bonus. Nikt ci nie będzie inwestował **** wie ile kasy żeby się utrzymywać w top 4 lub grać o mistrza. Tottenham nie jest takiego rodzaju klubem.
To szkoda mi tego klubu bo po takim sezonie to aż sie prosi o kilka wzmocnień na jakimś minimalnym poziomie zobacz co Guardiola robi on musi skład budować za chwile wypierdoli z 10 zawodników a u kogutów tylko jak by to napisać ściany pomalować za pomocą jakiejś dobrej farby i można znowu walczyć o majstra bo po transferach City i Chelsea i braku jakiejś aktywności transferowej znowu może być 4 czy 5 pozycja na koniec bo zabraknie jakiegoś dobrego zawodnika co gdy team osłabnie wejdzie i coś zmieni. Mnie ciekawi co by było jak by Lamela rozegrał cały sezon jest to dobry zawodnik ciekawe jak by pogodzono jego gre z Sonem.
Rozbicie banku za Colemana to ile? 30 mln? Niżej nie zejdą. Niepotrzebne to.
No z Daviesem ci powiem że sarkazm jak ****, bo jak oni chcą iść naszym tropem to go nie sprzedadzą. Chyba że zawsze chcą być kimś takim w czyśćcu, lepsi niż West Bromy, ale gorsi niż my. Tottenham to najlepszy klub do tego, zaraz po Monaco i Lipsku. Oczywiście młody angol będzie tylko w anglii gral. Ale chyba nie uważasz że po połowie dobrego sezonu go sprzedadzą. Byliby skończonymi idiotami. On teraz już pewnie kosztuje tyle co nasz rekord transferowy. Oczywiście my możemy składać za niego oferty, ale każdy inny klub z obecnego top 6 jest zaproponować więcej kasy Evertonowi i jemu bezpośrednio na konto. Davies nie jest dostępny Tottenhamowi. Jesteśmy biedakami w porównaniu do reszty top 6. Utalentowany angol z Evertonu który pograł sobie w PL. Dla Tottenhamu to jest niemożliwe do wyciągnięcia. Tzn. nie z tym prezesem.
O Colemanie faktycznie coś słyszałem ale wypadło mi tak czy inaczej zawsze szanowałem tego zawodnika pracowity waleczny do Tottenhamu pasował by na pewno i rozbijać banku na niego nie trzeba by było. A co do Daviesa to nie wiem czy to był sarkazm ale ktoś napisał że Tottenham to teraz najlepszy klub dla mlodych i nikt mi nie powie że nie nadał by sie a on może być jeszcze lepszy bo rozwija sie i Everton jest tego świadom.
W sumie obecne ceny jakie są stawiane za zawodników to jakieś nieporozumienie. Tyle sie pisało o Barkleyu ale za 50 mln to nie warto niby zawodnik pasujący do Tottenhamu ale nie jest wart nawet 30. Naprawić błąd z Siqurdssonem bo tylko sie marnuje w zespole walczącym o byt. Jakieś Lemary i Gameiro to raczej tylko plotki bez pokrycia a szkoda bo Lemar to był by transfer tak samo trafny co Wanyamy. Osobiście chyba najbardziej widział bym z zawodników osiągalnych Toma Daviesa gość jak na ten wiek jest świetny myśle że tam samo jak Winks wbijał by sie do składu. Na obrone Colemana ale Everton jak widać po Barkleyu nie jest dobrze nastawiony na biznes z kogutami. Warto też zobaczyć czy da coś sie ponegocjować z bratem Hazarda ale pewnie sie skończy jak wiele razy bylo tu wspominane na szrocie.