» Walker-Peters: Koledzy z drużyny to twoi rywale
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Wielki talent, Mistrz Świata U20 i w dłuższej perspektywie następca Kyle’a Walkera. Zawodnik akademii Tottenhamu – Kyle Walker-Peters – bo to o nim mowa, udzielił obszernego wywiadu dla FourFourTwo, w którym wypowiedział się między innymi na temat problemów, z jakimi borykają się młodzi piłkarze oraz o walce o miejsce w składzie. Zapraszamy do lektury!
Marzeniem każdego dziecka jest dołączyć do piłkarskiej akademii – jak to jest dla takiej grać?
Życie w akademii jest zabawne, jednak trzeba wiele poświęcić. Czasem musisz ominąć przyjęcia urodzinowe, czy inne wydarzenia w szkole, na które czekałeś i na które idą wszyscy twoi koledzy. Z drugiej strony grasz w piłkę i robisz to, co naprawdę kochasz. Kiedyś całymi dniami bawiłem się z kolegami piłką, jednak musiałem przestać, gdy osiągnąłem określony wiek. Musiałem być pewien, że nie będę zmęczony na treningu i nie złapię kontuzji. Bardzo trudno wytłumaczyć to twoim kolegom, gdy masz 8 lat, jednak ja właśnie tak musiałem robić.
Jak łączyłeś szkołę z futbolem?
Szkoła nigdy nie była dla mnie trudnością. Byłem w stanie siedzieć na lekcji i zapamiętać niemal wszystko, czego mnie uczono. Rodzicie zawsze mi wpajali, że muszę mieć dobre oceny. Szkoła zawsze stała dla mnie przed futbolem. Gdybym nie skończył pracy domowej, rodzice byliby na mnie bardzo źli. Dzięki temu jestem lepszą osobą. Ma to korzyści również od strony sportowej. Gdy przeprowadzam rozgrzewkę, staram się wykonywać ją jak najdokładniej. Wszystko wykonuje dokładnie, wydaję mi się, że tą uwagę do szczegółów wyniosłem właśnie ze szkoły.
Czy w akademii zdobywasz również doświadczenie życiowe?
W Tottenhamie myślę, że tak. Czasem musiałem mieszkać u innych jako gość i choć zrobili dla mnie bardzo wiele, musiałem być niezależny – robić sobie samemu pranie, czy gotować śniadanie. Takie doświadczenia naprawdę pomagają. W piłce nożnej wiele podróżujesz i kontakty z ludźmi z innych kultur są bardzo użyteczne. Na przykład gdy miałem 14 lat, polecieliśmy do Kataru i zatrzymaliśmy się w akademii Aspire, to było coś niesamowitego. Ludzie modlili się każdego dnia w południe, musieliśmy się tego dowiedzieć i respektować to. Już samo przebywanie w obcym kraju i bycie świadkiem tego, jak inni się ubierają i zachowują jest świetnym doświadczeniem.
Czy nauczyłeś się czegoś od zagranicznych zawodników?
Gdy masz 18 lat, to naprawdę zaczynasz się uczyć od zagranicznych piłkarzy, ponieważ wtedy klub zaczyna ich sprowadzać. Dużo czasu spędzałem z serbskim obrońcą – Milosem Veljkovicem. Zrozumiałem, że jest świetnym zawodnikiem. Patrzyłem na to, jak żyje, co je. Zadawałem mu mnóstwo pytań dosłownie o wszystko. Jego rady dodały mi pewności siebie. Veljkovic zwyciężył w Mistrzostwach Europy U19 oraz w Mistrzostwach Świata U20. Jest świetnym zawodnikiem i kolegą.
Czy jest dużo różnic pomiędzy zagranicznymi i angielskimi zawodnikami?
Zdecydowanie. Chłopaki z zagranicy są bardziej samolubni. Rozumieją, że przybyli do klubu po to, żeby kiedyś w końcu zagrać w pierwszej drużynie. Są mili i towarzyscy, jednak nie przychodzą tutaj, żeby znaleźć sobie przyjaciół. Milos walczył ze mną i innymi zawodnikami o miejsce w składzie. Było widać, że ma tą odpowiednią mentalność. Musisz obserwować zawodników, którzy są wyżej w hierarchii od ciebie. On właśnie taki był, jak i wielu innych zagranicznych piłkarzy.
Czy koledzy z drużyny są twoimi rywalami?
Nie odbierałem tak tego, dopóki nie osiągnąłem 16 roku życia i wszyscy zaczęli mówić o profesjonalnych kontraktach i stypendiach. Poczułem wtedy, że staram się pozbyć z klubu innych zawodników grających na mojej pozycji. Chciałem pokazać klubowi, że nie potrzebują nikogo innego, ponieważ już mają mnie. Mój tata miał na mnie wielki wpływ gdy byłem w tym wieku. Często mówił: „W futbolu nie ma przyjaciół. Możesz być przyjacielski, ale nie będziesz miał przyjaciół”. Od 16 roku życia wiedziałem, że muszę być samolubny.
Czy odczuwasz ciągłą presję, żeby występować?
Odczuwałem presję, gdy byłem na okresie próbnym. Nie czułem tego od klubu, czy sztabu trenerskiego, ale od siebie samego. Chciałem grać jak najlepiej potrafię. Było nieco łatwiej, gdy podpisałem kontrakt, ale wtedy złamałem nogę i naprawdę zacząłem się denerwować. Oglądałem moich kolegów z drużyny, grających w każdym tygodniu i widziałem postępy, które robią. To nie było łatwe. Wiesz również, że musisz zapracować na nowy kontrakt i boisz się, że możesz go nie dostać. Klub był oczywiście bardzo pomocny, jednak gdy jesteś młody, to bardziej przejmujesz się takimi rzeczami.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy